Gears in the Machine

Some stuff is a-brewing
"Welcome to Corvis, my friends" -P.D.

Corvis, the City of Ghosts.
Merchants that plied the Black River and Dragon’s Tongue founded the city almost nine hundred years ago, right at the edge of a natural harbour where the rivers meet, and the city grew fast, thanks to it’s location on major trade routes. Today a hundred thousand souls call Corvis home and more arrive every day to thrive, hustle, or study at the Corvis University.
The next closest major city is Point Bourne, over two hundred leagues to the west, and farther still downstream is the infamous Five Fingers, which you adventurous folk are already familiar with.

Most people in Corvis are human, but there are some elvenkind and dwarves passing through.
If one needs a good blacksmith, there are some fine dwarven shops in the armourers ‘bourg, and muscle can be hired amongst thugs at the waterfront. It is better to keep to the merchant’s ‘bourg at night, where the Watch is always close at hand. River folk are a tough lot and there is plenty of trouble waiting for those who aren’t careful. Corvis has seen adventurers tougher than you floating in the harbour.

Being built on a swamp, space is precious, and the folks of Corvis tend to build up rather than across. Down at street level, lost in the mists, are the rough stone structures of Old Corvis. Built on top of them are the elegant spires of New Corvis – home to the merchant elite. In between are shops and homes of the regular folk, and it’s all connected by a maze of ramps, bridges, canals and tunnels that would drive even dwarven engineer mad!

The wonders of Corvis, like so much else in the Iron Kingdoms, wouldn’t have been possible without the advent of the steamjacks. The first of the metal giants were brought to the city about 300 years ago, where they worked the quarries, cutting stones for new buildings. They also carved roads and worked the docks – without them, Corvis would be a second-rate, rotten cesspool like Five Fingers. If curious about the stemjacks, one only needs to visit the docks, there are always some there, hauling cargo about.

Corvis is a maze, and that’s just what can be found above ground. The original city, laid nine centuries ago, has long since been swallowed by the swamp. The Undercity is now a maze of catacombs, and is home to naught but the worst folk you can find in any corner of the Iron Kingdoms.

People say that Old Corvis is haunted by the ghosts of the first settlers, many of who died in the early days. They also believe that anyone who drowns in the canals or the harbour is doomed to walk the city for eternity. The dead are also said to walk about openly in the Undercity, which is one more reason to stay out.

Right now the Longest Night is approaching.
Once every year or so an eclipse blackens the skies all over the Iron Kingdoms. Here in Corvis the eclipse has always ushered the largest festival, a grand all-night party. The streets will be full of revellers, and spirits too, if locals are to be believed… It’s going to be some exciting time for adventurers, mark my words!

Welcome to Corvis guys!

View
Cycaty

Michaś: “Idę do katedry, czy jest jakiś ksiądz na wierzchu?”

Łuki jako randomowy pijak w knajpie opisujący Five Fingers: “Większość z tych wysp powstała z brudu, który zebrał się na morskich kapustach”

“Jak masz plecy to masz robotę”

Tygrys: „ignorant + arogant = agnorant”.

View
River's Four
To Nelly and beyond.

3 Donard, Octesh 601 A.R.
Five Fingers, Ord

10:00

Żałuję, że nie poszedłem z Miką do kopuły Cyriss. Moglibyśmy odczytać klejnot bez włączania w sprawę moich ludzi. Ostatnie, czego teraz potrzebuję, to uwikłanie w tutejsze interesy; muszą one zaczekać na rozwiązanie bardziej palącej zagadki. Jestem na tropie największej sprawy w moim życiu i nic nie powstrzyma mnie przed rozgryzieniem jej jak fistaszka.

Oficjalnie jestem martwym człowiekiem rozwleczonym po skałach Demonhead Pass. To bardzo wygodna okoliczność; nikt mnie nie poszukuje, nikt nie ma dla mnie rozkazów, jestem wolny. Niestety muszę poświęcić ten komfort, jeśli chcę poznać informacje zapisane na krysztale Dumasa. Brakuje czasu, aby ponownie szukać w mieście odpowiedniego czytnika, a po wczorajszym fiasku nie możemy ryzykować powrotu do kryjówki kultu. Nie mam innego wyjścia niż odłączenie się od grupy i uruchomienie moich kontaktów.

Najlepszy pretekst do zniknięcia: zakupy.

11:30

Spotkanie z █████████████ było aktem desperacji. Nie wiedziałem, █████████████████████ zdołają pomóc w odczytaniu kryształu, ani czy będą do tego skłonni, ████████████████ ██████████ ███████████ ████████ ██████████ ███████████ ██████████████ █ ████ █████████ ██████████ █████ █████████ ██ ████ ███████ ████████ ███████ ████████████████ ████████████ ██████████████ Gotowy do ucieczki, czekałem na dowolny przejaw niebezpieczeństwa, jednak szczęście mi sprzyjało.

█████████ ███████████ ██████████████ ██████ █ ██████████ ██████████ ██████████ ████ █ █████ █████ ███████████ █████████ ██████ ██████ ████████ ███████ ███████████████ █████ █████████ ██████████ █████████████ ████████ ████████████ ███████ ██████ ████ ████ ██ ███████ ██ ███████ ██ ███████ ██ ████████ █████████████ █████ ███████████ ██████████ ████████████ █████ █████████████ ████ ████████████ █ ███████ ████████ ███████ █████████ █████ ██ █████ ████████ █████████ odczytaliśmy kryształ.

███ █████████ ██ █████ ██████████ █████████████ █████ ███████ ███████████ ██████ ██████ ██████████ ████████ █████████ █████ █████████ ████████████ █████████ █ ███ ██████ ███████ ██████ ████ ███████████ ████████ ████████ ████████ ██ ██████████ ███████████

18:00

„PERVENIRE SUPERIOR QUAM POTEST” – “wyżej, niż możesz, sięgaj” – dumnie głoszą zgłoski na fasadzie Odric Observer Tower, która jest najniższym budynkiem w okolicy. “Wkrótce czwarte piętro!”, cieszy się kartka przypięta obok wejścia.
~tygryspasiasty (motto) i estro_pajo (setting i tłumaczenie).

Pomiędzy płonną wizytą w redakcji Odric Observera – gdzie dowiedzieliśmy się jedynie o istnieniu przekonania, że peruka upodobnia trollkinkę do człowieczki – a zaplanowaną na zmierzch odprawą w katedrze wprowadziłem Sossamon i Mikę w szczegóły listy nazwisk z kryształu. Niemal na pewno będę potrzebować pomocy tej dwójki, lepiej zatem, aby od razu poznali stawkę i wiedzieli, na jakie informacje zwracać uwagę. Sądzę, że mogę im zaufać; są zamieszani w aferę w sposób wiarygodnie przypadkowy, nie wydają się podstawieni. Liczę na ich pomoc, na ich oczy i uszy. Mika dysponuje cennymi kontaktami, a Sossamon cieszy się zaufaniem Dumasa. W dodatku, co tu dużo mówić, polubiłem te dzieciaki. Działając razem, możemy szybciej zbadać plany Cygnaru wobec bękartów wygnanego króla.

Perth: Im więcej będziemy wiedzieli, tym będziemy bezpieczniejsi.

Sossamon: Zazwyczaj to działa odwrotnie.

Powiedziałem im, że odczytanie kryształu było możliwe dzięki moim znajomościom z policyjnych czasów; znajomościom, w które spokojni ludzi nie powinni się angażować. Mam nadzieję, że to wytłumaczenie ich zadowoli. Sossamon już raz kwestionowała moją tożsamość, muszę mieć się na baczności.

20:30

Heart of Darkness, statek, którym Dumas chciał opuścić miasto, został zajęty przez wroga. W poszukiwaniu zaufanego transportu przemykamy z doków przez zatłoczone fanami piłki pęcherzowej ulice, przebrani za żebraków. (Moja wyprawa po zakupy okazała się naprawdę owocna – najpierw kryształ, teraz kostiumy; ciekawe, czy kajdanki przydadzą się równie szybko?) Z pomocą przychodzi nam Lupo (przez jedno pe) Vein, poznany u Gustava; umożliwi nam niezauważalne wejście na należący do Syndykatu parowiec-kasyno Nelly, jeżeli w zamian zniszczymy przewożony w pokładowym sejfie ładunek cygar. Spoko, zrobimy przekręt. (To znaczy, wkręcimy Lupa. Po zaokrętowaniu natychmiast wymażemy z pamięci tę umowę.)

21:45

Teraz czeka nas inny przekręt. Cel: załoganci Nelly. Miejsce: Pod Tańczącym Derwiszem. Zadanie: unieszkodliwić czworo z nich, by podać się za nich na pokładzie. Narzędzie: trujące ostrygi. (Nie śmiertelnie trujące.) Ja i Pandor zidentyfikujemy właściwe osoby, Mikah zrobi dywersję na zapleczu, a wtedy Sossamon przedzierzgnie się w kelnerkę i poczęstuje mięczakami nasze ofiary. (Ale nie ofiary śmiertelne.) Wszystko przebiega sprawnie; przed północą jestem w kambuzie jako pomocnik kucharza Roberto Carlos, Sossamon to barmanka Irene Jennings (w liberii wygląda jak “bardzo elegancka, formalnie ubrana …góra”), Pandor to sprzątacz Addamo (przez dwa de) Williams, a dla Miki zostaje Suhayl Faculti, chwała Menothowi za powszechną nieznajomość płciowej tożsamości idriańskich imion, która zatrudniona była w kuchni, ale wraz ze zmianą płci otrzymała nową karierę klozetowego. Wypływamy. Noc jeszcze młoda, muzyka gra, kobieta na scenie czyni lubieżne czynności z wężem.

4 Donard, Octesh
The Dragon’s Tongue, na zachód od Point Bourne

Rejs jest chwilą wytchnienia. Pracy wprawdzie jest tak wiele, że Pandor postanawia ukryć się przed nią w schowku na szczotki, niemniej nikt nas nie ściga i nie dzieje się nic wielkiego. Nadrzeczne trollkiny próbują wymusić na kapitanie haracz, ale Sossamon odwodzi ich od tego zamiaru płomienną tyradą po molgursku, w której wtajemnicza ich w swoją wendettę przeciw Syndykatowi – jeśli pozwolą Nelly płynąć dalej, spowodujemy poważniejszą szkodę niż zatrzymanie statku. Nic wielkiego. Moje kajdanki okazują się przydatne, kiedy wyławiam z rzeki rusałkę udającą rozbitka – Nicoletę (przez jedno te). Tylko silna wola powstrzymuje mnie przed rzuceniem się za nią w odmęty. Silna wola oraz to, że zostałem profilaktyczie przykuty w szczotku na schowki. Moimi kajdankami. Nic wielkiego.

5 Donard, Octesh
The Dragon’s Tongue, na wschód od Point Bourne

Po południu dzieje się coś niepokojącego: z innego statku dosiada się do nas niewielki oddział zbirów. Obawiamy się, że to ludzie Syndykatu. Współpracują z załogą i podejrzewamy, że szukają kogoś; czy to już paranoja, czy rzeczywiście są na naszym tropie? Może ktoś rozpoznał Pandora? Później wydedukowaliśmy, że to Sossamon mimowolnie wsypała nas podczas rokowań z trollkinami. Urias, menedżer kasyna i restauracji, wbrew pozorom znał molgurski. Aż dziwne, że nie zatrzymał nas od razu.

Zarządzono zebranie obsługi, to pułapka. Nie zdołamy pokonać wszystkich, musimy uciec. Ukryci w schowku na szczotki, układamy kolejny plan. Cel: jedyna szalupa Nelly – kiedy ją porwiemy, nie będą mogli ścigać nas w płytkiej przybrzeżnej wodzie. Miejsce: łódź znajduje się na rufie, na górnym pokładzie. Dywersja: wywołuję niegroźną eksplozję w dziobowej części statku. Dzięki temu podczas wodowania walczymy z jednym tylko przeciwnikiem, a kiedy pojawiają się kolejni, jesteśmy już poza zasięgiem strzału. Wprawdzie od Corvis, celu podróży, dzieli nas około stu mil lasu, ale przynajmniej wymknęliśmy się z sideł. Bezpiecznie lądujemy na południowym brzegu rzeki. Co teraz?

View
Po długich mękach i psychicznych torturach...

MR = Mikah Rex
SL = Sossamon Lighthowler
PL = Perth Leecombe
Fałszywa_Virginia==Diuszesa


01 Przejdź do $punkt 13$
02 Wykonaj [aresztowanie]: 'Fałszywa_Virginia'+(#grupa_wsparcia) > 'MR+SL+PL'
03 Wykonaj [misja_ratunkowa]: {'Pandor_Dumas' > 'Reggie'+(#grupa_wsparcia) = 
'MR+SL+PL' - 'Fałszywa_Virginia'
04 Ustaw [umowa(odzyskaj_klejnot)]: 'MR+SL+PL' + 'Pandor_Dumas'
05 znajdź #gobber 'Ten'; wykonaj [uzyskanie_informacji]
06 [uzyskanie_informacji] = #złodziej 'Smid'
07 znajdź #złodziej 'Smid'; wykonaj [uzyskanie_informacji]
08 [uzyskanie_informacji] = #lombard #właściciel 'Gustav'znajdź 'Gustav';
wykonaj [uzyskanie_informacji]
09 wykonaj [spotkanie]:#lombard ('MR+SL+PL'+'Gustav') ++ ('Diuszesa'+#grupa_wsparcia(2)) =
 zabij (grupa_wsparcia(2))
10 [uzyskanie_informacji] = otrzymaj %klejnot%; otrzymaj @znajomość:'Gustav'
11 ukryj %klejnot%: #port #szkutnia #schowek:'SL'
12 wykonaj [spotkanie]: 'Diuszesa'; wykonaj [pojmanie]; wykonaj [weź_pigułkę(wyczyść_pamięć)]
13 uzyskaj [przytomność(MR+SL+PL)] = #złomowisko 'Diuszesa' 'Riorden'; wykonaj 
[przesłuchanie('MR+SL+PL')]; wykonaj [groźba(zabij)] 'Riorden' > 'Smid'
14 wykonaj [niespodziewana_pomoc('#gobber 'Ten')]; sukces = prawda
15 ustaw [dezorientacja(wyczyść_pamięć)]
16 wykonaj [uzyskanie_informacji(#gobber 'Ten')] = odczytaj $punkt 08$ + 
dodaj #gazeta #artykuł(@śmierć_w_lombardzie)
17 znajdź #lombard 'Gustav'
18 wykonaj [uzyskanie_informacji('Gustav')] = odczytaj $punkt 10$ + @cenna_wskazówka(#kryjówka:'SL')
19 znajdź #kryjówka:'SL'; otrzymaj %klejnot%; otrzymaj(#pies 'Dżeki')
20 znajdź (#świątynia 'Pandor_Dumas') = fałsz('Perth' > #strażnik)
21 wykonaj [analiza(%klejnot%)] = #nośnik_informacji(%kryształ%)
22 znajdź('MR+PL') #warsztat #mechanik 'pan_Teresa';
wykonaj [uzyskanie_informacji(#odczytaj %kryształ%)]
23 [uzyskanie_informacji] = #warsztat 'Keme_Marbrand'
24 znajdź('SL') #sąsiedzi #rodzinne_strony

Chyba jednak nie będę dobrym Mechanikiem, nie radzę sobie ze składnią poleceń maszynowych, nuży mnie to. A może to po prostu kryzys zawodowy? Magia jest pociągająca, pozwala tak prosto rozwiązywać problemy, które mechanicznie nie są tak łatwe do rozgryzienia. No cóż, chyba czas zacząć zgłębiać tajniki tkania magii w maszyny. Ale co to ja miałem… ah, dziennik, tak.

Sossamon odwiedziła rodzinne strony w mieście. Nie zrozumiałem dokładnie, co się tam dokładnie działo, ale chyba to były jakieś sentymentalne wycieczki w przeszłość. Bywa. W tym czasie razem z Perthem zwizytowaliśmy Keme Marbranda w celu uzyskania informacji o możliwości odczytania kryształu – niewiele pomógł w tej kwestii poza udzieleniem informacji, iż wysłannik kręgu czcicieli Cyriss zamówił u niego machinę zdolną do odczytania krycztału i że można go znaleźć w karczmie w innej dzielnicy miasta. Uzyskawszy tą informację odnaleźliśmy knajpę oraz owego wysłannika, którego uratowaliśmy od wpływu piwnego goblina, który zagnieździł się w piwnicy karczmy. W ramach wdzięczności otrzymaliśmy informację, gdzie mieści się siedziba wyznawców Cyriss i jak się tam dostać.

Wróciwszy pod katedrę spotkaliśmy Sossamon i po uzgodnieniu faktów i mitów udaliśmy się do więzienia. A raczej pod nie, bo tam właśnie znajdowała się maszyna, której potrzebowaliśmy do odczytania kryształu. A tak właściwie to tylko ja się zapuściłem w podziemne korytarze siedziby tajnego kultu. No bo przecież jakże by inaczej… Oczywiście, jak było do przewidzenia, cała ta eskapada skończyła się fiaskiem, sińcami na ciele, upadkiem ze szczytu schodów i narażeniem się kilku kapłanom – było nie było, one does not simply walk into secret hideout of religiuos fanatics.

Na szczęście, nie zrażeni kolejną porażką, już o poranku następnego dnia udaliśmy się pod kuchenne drzwi katedry, pukając w szybkę, tym razem wprost wyjawiając swe intencje względem chęci zobaczenia sympatycznej twarzy zwierzchnika kościoła Morrowa. Widać bogowie mieli już dość naszej niekompetencji i postanowili przychylić nam trochę swojej łaski – innymi słowy bez specjalnych problemów otrzymaliśmy mozliwość spotkania z Pandorem, co pozwoliło wyjaśnić kilka rzeczy, uzupełnić luki w pamięci i pozbyć się pewnego irytującego poczucia paranoi związanej z wydarzeniami ostatnich dni.

Pandor przypomniał nam o naszej umowie, o której nie mieliśmy zielonego pojęcia, a zgodnie z którą obiecaliśmy mu pomóc odzyskać klejnot oraz dowieźć go bezpiecznie do celu. Udało nam się wynegocjować w zamian zapłatę w postaci informacji, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Bo jak na razie, to jesteśmy jak trolle we mgle. Czy coś.

To by było na tyle, dzienniczku. Czas wrócić do studiowania magii i mechaniki. Co w warunkach ostatnich wydarzeń jest trochę trudne.

View
The Smooth, the Shy and the Pretty p.2

6 Malleus, Octesh, 601 AR
The Gnarls

Motto:
Do you go to the country
It isn’t very far
There’s people there who will hurt you
’Cos of who you are

Przodem ruszyła Sossamon, na zwiad. Rozejrzała się po śpiącej osadzie, rzuciła okiem przez szybę do karczmy i wróciła kawałek, by zawołać resztę rozbitków z pociągu. Po wielu trudnych pertraktacjach z gburowatymi lokalesami udało się załatwić nocleg i strawę, co więcej Mikah dostał pokój po martwym goblinie. Resztę przygody umiliły mu gacie Kennetha, które z upodobaniem niuchał.

Nazajutrz w wiosce okazało się, że:

- Virginia znikła, a w dodatku nie jest wcale Virginią, bowiem to Virginię-dziennikarkę Perth i Sossie znaleźli wcześniej z poderżniętym gardłem. Mąż Virginii też nie żyje (jego trupa znaleźliśmy w pieczarze), ale przynajmniej Sossamon ma jego palec. Niby-Virginia pewnie wcale nie była pasażerką pociągu.

- Przed tygodniem spłonął w tej miejscowości sierociniec. O tej dziwnej sprawie donosiły gazety: tragedii można było uniknąć, ale ktoś ewidentnie celowo doprowadził do śmierci kilkunastu dzieci. Na cmentarzu były ślady rozkopywania grobów.

- Mają niezłe piwo.

- Ojciec Sossamon miał na imię Kolor.

Niestrudzeni bohaterowie udali się do miejsca zaznaczonego na mapie przez goblina Kennetha, bo ewidentnie jeszcze im było mało. Po drodze natrafili na parę martwych mechanicznych dzieci, a Sossamon upolowała borsuka. W końcu dotarli do dziiiiwnej dziiiiwnej wieży, w której rach ciach rozkminili tajne wejście dzięki karteczkom, które goblin porozrzucał po okolicy (co my byśmy bez tego Kennetha! a zwłaszcza Mikah bez jego gaci!), a na dole odkryli całą fabrykę i składnicę dziecio-robotów. Rozprawili się z nimi koncertowo, wysadzili laboratorium za pomocą zgromadzonych tam zapasów nekrotytu i cali dumni i bladzi wyszli z wieży… a tu czeka ta pizda niby-Virginia w uniformie, z grupą jakichś strażników i woła: Stać! Jesteście aresztowani!

SZOK.

View
The Smooth, the Shy and the Pretty

5/6 Malleus, Octesh, 601 AR
Demonshead Pass

The dusk fell sooner than we expected.
There we all were – me, the tiny guy, the stocky guy, a group of terrified people and little Albert. There we were in the middle of nowhere right next to huge nothing and a great empty abyss. After I built campfires and people were safely placed in the cars, me and Perth had a walk around the site. Found a body. Some well-dressed woman with a slit throat, very strange. Later we learned she was seen on the train. Where else would she come from here anyway?

Just as we found marks on the ground leading to a cave (someone must have dragged something on the ground), all hell broke loose. A barraged of fiery arrows fell from the mountains. We had to evacuate the train and take the people to the cave. I’m not sure how it happened that a group of well-off townfolk look to me for protection, but they really do. Probably it’s because they’re a bunch of wussies. We lost some of them on the way, unfortunately not that self-important prick from the cathedral car. Oh wise Dhunia, I can’t stand the guy and I pity his wife wholeheartedly.

In the cave there was a small chamber with a pool of blood and some mechanikal parts. And some footprints of a person with a limp. Found a finger with a ring! Gross, to be honest, but I just want to see the look on Mikah’s face when I wake him up and show it to him first thing in the morning.

We met this woman Virginia, she writes for the press. She’s relentlessly pestering Perth, I think she believes we know what’s happening – with the train, with the attack etc. Well, we don’t. I have no bloody idea. But she’s useful too, at least she’s not prone to panic.

Oh, and the main attraction of the night. As we sat in the cave, hoping to finally rest, Perth went to explore the place further and heard some voices… Suddenly, he started screaming like a little girl and – bam! – out from the dark appear the most unnatural things and attack us. Sweet Dhunia, I have never seen anything as abominable as that. Dead bodies somehow come alive, with mechanikal parts in them… Ugh! We quickly disposed of them, though Perth and Micah were badly injured in the fight. Honestly, I think they should leave the whole fighting business to me, they were rather pathetic. But I felt sorry for them.

And here’s the big news! The cave leads to the Gnarls! We might not end up dead from the desert heat or being killed by mysterious bandits or some ghouls with tubes and scissorhands. No! We are totally gonna die in the swamps, killed by wild beasts or some angry druids. We spotted some eerie glow in the distance that I think is druid magic. I wonder what happened to that poor dead gobber we found at the exit to the woods.
A lot has transpired this past day and night. I set off on this journey to get to know the world but, truth be told, I don’t like what I’ve learned so far. The lesson seems to be: everyone’s out to get me. Why? I haven’t even had time to step on anyone’s toes, clumsy as I am. This is not right.

Sossamon L.

View
Pocztówki znad krawędzi
"Two savages and a sociopath walk into a train" by Emayef

5 Malleus, Octesh, 601 AR (aka Najgorszy Dzień W Historii Caspian Railway Society)
Orven, Cygnar

Przez znaczną, choć nieokreślenie długą część dnia między porankiem a popołudniem orweński dworzec stanowił miejsce wesołości i świętowania nowego połączenia kolejowego z Five Fingers w Ordzie. Otwarcie pierwszej w Zachodnim Immoren międzynarodowej linii uświetniła prezentacja najbardziej luksusowego1 pociągu znanego ludzkości, którego dziewicza podróż miała odbyć się właśnie na tej trasie. Wydarzenie to zgromadziło wybitne osobowości ze świata przemysłu i rozrywki, a z Corvis przybył nawet wysoki kapłan Pandor Dumas, aby odprawić pierwszą mszę w pierwszym na świecie wagonie katedralnym. Po odjeździe składu zabawa przeniosła się na ulice i do tawern, a śmiechom i żartom i tańcom i kradzieżom kieszonkowym nie było końca. Znaczy się, nie było im końca aż do czasu, gdy radość zmąciła wieść o katastrofie podczas pierwszego kursu najwspanialszego pociągu świata.

No ale czego można oczekiwać, jeśli nowemu superpociągowi nadaje się nazwę “Titanic Express”.

Lokomotywa

Naprawdę, czy ci ludzie nie oglądają filmów?

Jedyne pytanie, które pasażerowie powinni sobie zadawać brzmi “czy zanim się rozbijemy, ktoś z nas zostanie brutalnie zamordowany?”. (Odpowiedź już wkrótce!)

AgentOrange: To ja już wiem, że zabili wszyscy!

Ale zacznijmy z początku.

 

1
Dworzec – wnętrze, dzień

*Cue upbeat folk music.*

Wśród rozbawionych uczestników festynu wyróżnia się potężna postać, lekko spłoszona i mocno błękitna. Aha, i rozgniewana, ponieważ jej bilet pierwszej klasy (Przekazany krielowi w ramach public relations.) został właśnie skradziony. Sossamon Lighthowler trzyma teraz za stopę gobberskiego złodzieja, wyszarpując mu dokument podróży. Dookoła krąg zlęknionych ludzi przechodzi z trybu “scared mob” do “angry mob”. Dzięki interwencji wysokiego kapłana obywa się bez linczu bójki.

*Cue some kind of boring music for antisocial nerds.*

Lokomotywa Titanic Express jest tak zaawansowana, że na tej trudnej, górskiej i do tego niebezpiecznej trasie [przecinającej między innymi terytoria trollkińskich krieli] do jej obsługi wystarczy jeden maszynista. A może nawet zero maszynistów, bo w tej chwili kabina jest pusta, a Mikah Rex wspina się do niej, zaintrygowany ewidentnym przegrzaniem paleniska. Kilka chwil i zawory skręcone są do odpowiednich pozycji, a kapitan składu nagradza czujność Miki niezapowiedzianią czasową zmianą stanowiska pracy, przenosząc go z dworcowego warsztatu do załogi tej kilkudniowej podróży.

*Cue even more boring music for nitpicking nerds who make up overly complicated characters and think they’re oh-so cool.*

Perth Leecombe jest szpiegiem i ma obowiązki szpiegowskie. Mimo że dopiero przyjeżdża na swoją placówkę w Five Fingers, przygląda się i przysłuchuje wszystkiemu po drodze, jak na szpiega przystało. (Oprócz tego dla treningu łapie rzucane przez ludzi serpentyny – kto wie, kiedy przyda się papierowa taśma? Albo pamiątka?) Przygląda się ułożonemu na pierwszym wagonie steamjackowi, przysłuchuje przemówieniom dygnitarzy, przylepia się do tajemniczych ludzi przenoszących przy sobie nekrotyt. Jeden z nich zajmuje przyległy przedział, Perth przymierza się zatem do podsłuchiwania przez przepierzenie, lecz prawie zostaje przyłapany, gdy jego przygotowania zakłóca przybycie współpasażerki – Sossamon. (Protektorat jest małym krajem i nie przyzwala swoim wysłańcom – nawet tym pod przykrywką przyzwoitej zamożności – na przepuszczanie pieniędzy na przesadne zbytki w rodzaju jednoosobowych kabin. Zaopatrzeniowcy wywiadu przypuszczalnie otrzymali bilet Pertha z działu public relations za darmo jako przysługę. Przynajmniej mogą liczyć na przysłanie raportu przedstawiającego przednią linię kolejową, która przeznaczeniem w przyszłości może być przecięcie Ordu i przyłączenie Khadoru do cygnarańskiej sieci przewozowej.)

Przywitawszy się i przedstawiwszy, Sossamon i Perth przełamują lody nieufnym obwąchiwaniem konwersacją, nie przeszkadzając sobie jednak przenikliwym przepytywaniem o przeżyte przygody. Kurtuazyjnie przytrzymują sobie nawzajem uzbrojenie podczas rozpakowywania i przymilnie pomagają sobie z kłopotliwym przyrządem w umywalce. Przeginają jednak przy tym z użyciem siły, przyjebując za mocno, skutkiem czego przepada jedna porcelanowa gałka i są przestraszeni, że ktoś się przypierdoli o uszkodzenie przybytku i będzie przykro.

Emayef: Aha, Perth z tymi swoimi stoma kilogramami wcale nie jest przy kości, po prostu przypakował w zakonie. Wprawdzie potem troszkę przytył, ale w jego sylwetce nadal przeważa muskulatura, choć wykorzystuje ją zaledwie przeciętnie. Jest jednak przystojny i przemiły. I zaraz przestanę aliterować, przysięgam na przyrodzenia moich przodków!

Postanowiwszy dla przyjemności przejść się po pociągu, przypadkiem prawie przywalają przechodzącemu Mice drzwiami do przedziału.

 

2
Morderstwo w pociągu!

(No dobrze, nie morderstwo. Porwanie. No dobrze, zaginięcie.)

Pierwsze porządne spotkanie wszystkich trojga następuje dopiero później, ponieważ niełatwo jest zainicjować kontakt z Miką.

tygryspasiasty: W końcu mam charyzmę triceratopsa.

Okazją do tego staje się panika rozhisteryzowanej matki, która zgubiła dziecko na pokładzie. W poszukiwania angażują się zarówno Mikah, jak i Perth z Sossamon, i to właśnie ona odnajduje Alberta w wagonie bagażowym. (W tym samym wagonie znajduje się hamak Miki, rozwieszony dla niego naprędce wobec braku miejsc w przedziałach służbowych. Ironically, Mikę jako jedynego z graczy byłoby stać na bilet w tym pociągu.)

Zadzierzgnąwszy znajomość, Mikah, Perth i Sossamon poznają się bliżej (Ale nie za blisko!) w wagonie restauracyjnym over dinner of halfhearted small talk and investigative courtesy. Pociąg mknie przez góry. Perth kontynuuje podsłuchiwanie swojego sąsiada z przedziału, który siedzi niedaleko, i udaje mu się wychwycić jego podejrzaną wymianę zdań z kimś przechodzącym, podczas której pada hasło “teraz!”. Będąc jednak zielonym graczem szpiegiem, nie uprzedza towarzyszy, że coś może się szykować (Bo w sumie co.) i w rezultacie napad na pociąg zaskakuje ich bez broni, bo te, które mieli2 zostawili w przedziale.

Nareszcie zbrodnia!

To wyzwanie! Naturalnie, najwłaściwszą reakcją jest zaatakowanie trzech uzbrojonych przeciwników, z czego dwaj łaskawie wypuścili z rąk swoje hand cannons, zaaferowani zbieraniem kosztowności pasażerów. Okazuje się, że do ich pokonania wystarczą sztućce [w dłoniach], więcej sztućców [rzuconych zaklęciem w powietrze], kufel piwa i dwie osoby o masie ciała sięgającej stu kilo.

Jak już mówiłem, Perth nie jest wcale gruby, tylko tak ciężko zbudowany!

Szybko uzbroiwszy co bardziej kumatych podróżnych w zdobyte pistolety, pozostawiamy3 pod ich opieką resztę pasażerów i ruszamy na odsiecz lokomotywie, ponieważ Mikah wypatrzył, że dym z jej komina jest niepokojąco zmieniony. (Zaczęła również przyśpieszać, lecz nie zauważamy tego.) Podejrzewamy, że napastnicy przegrzewają kocioł, ładując do niego nekrotyt. Mikah barykaduje drzwi prowadzące do tyłu składu, Perth i Sossamon uzbrajają się w restauracyjnej kuchni, po czym otwieramy przejście prowadzące w stronę czoła składu.

 

3
Kaplica na kółkach

Za drzwiami jest wagon katedralny. Z wieżą i balkonami. Those crazy Morrowans!

W ramach rekonesansu decydujemy się zajrzeć do nadbudówki zajmującej przednią trzecią część wagonu. Wspinamy się na dach, podchodzimy pod ścianę nadbudówki i zerkamy prez jej przeszklony dach. Dotarliśmy w samą porę, by być świadkiem kradzieży z sejfu wielkiego klejnotu! Skarby to dla nas oczywista zachęta do działania, toteż gdy w pomieszczeniu zostaje samotny rabuś pilnujący pojmanego Pandora Dumasa (Szkoda, że klejnot sobie poszedł.), atakujemy. Pierwsza przeszkoda: między nami a klapą w dachu jest parę metrów przeszklenia, niechybnie zostaniemy zauważeni i postrzeleni w miękkie podbrzusza. Potrzebujemy fortelu.

*Cue Mission Impossible theme.*

Perth wyciąga jeden ze zdobytych w kuchni noży i wrzuca go przez klapę do nadbudówki. Dywersja działa, rabuś odwraca się w stronę noża, a Perth tygrysim skokiem wskakuje przez klapę rzuca się w stronę klapy, trafia głową w jej podpórkę i połowicznie wpada do środka, przytrzaskując się klapą w pasie.

*Mission Impossible theme dies out.*

…Jednak nie uniemożliwia mu to w dosięgnięciu swoją drugą bronią – tasakiem – ramienia przeciwnika!

*Mission Impossible theme returns.*

Sossamon uwalnia Pertha spod klapy, a ten sprawnym fikołkiem ląduje na plecach rannego.

Chciałbym zobaczyć w tym momencie minę księdza! (Oraz, you see? Gdyby Perth był gruby, to by tak nie umiał!)

Sossamon skacze za nim, lądując jak tygrysica na głowie sprzymierzeńca.

*Mission Impossible theme dies out again.*

W tej sytuacji Mikah przełamuje strach i wspina się na nadbudówkę.

*The music reappears.*

Ale niefortunnie traci uchwyt, spadając z powrotem na dach wagonu.

*The music stops abruptly.*

A z niego jeszcze niżej, na rozpędzoną ziemię boczny balkon.

*Muzyka milczy, wyraźnie zakłopotana.*

Sossamon i Perth wspólnymi siłami obezwładniają przeciwnika…

*Muzyka nieśmiało pobrzękuje.*

…I wypytują kapłana o sytuację na dole, tymczasem Mikah zagląda przez portefenetr do wnętrza parteru. Perth przypomina sobie o Mice i wychodzi na zewnątrz; korzystając z jego pośrednictwa w trójkę ustalamy, że najlepszy będzie atak z różnych kierunków. Perth wraca do tylnych drzwi wagonu, Sossamon schodzi przednimi schodami, Mikah zaś wkrada się przez okno i chowa za zasłoną, odwróciwszy uprzednio uwagę osób na dole otwierając zaklęciem drzwi naprzeciwko. Sossamon zbiera w sobie siły i wydaje potężnego fell calla, który dla wszystkich jest sygnałem do ataku.

*Muzyka epicko napierdala.*

Mamy przeciwko sobie pięciu. Perth z zaskoczenia atakuje jednego tasakiem i po długiej walce go powala, tymczasem strzela do niego kolejny. Mikah pierwszym strzałem rozwala głowę trzeciego, ale potem musi walczyć wręcz z czwartym. Nie mając broni, sięga na oślep na stół z cateringiem. Niestety, ciasto nie jest najlepszą bronią. Jej głównym efektem jest to, że rozśmieszony przeciwnik nie może zadać ciosu. Sossamon bez kłopotu pokonuje piątego, potem uwalnia Mikę i pomagającego mu w walce pasażera od czwartego, następnie spokojnie likwiduje drugiego, z którym cały czas zmagał się Perth. (Tasak uparcie zadaje jeden punkt obrażeń.) Po walce próbujemy uzyskać od trojga pasażerów jakieś informacje, ale nie są kooperatywni, my zaś mamy kłopoty z zapamiętaniem ich imion. Potrafią nam tylko powiedzieć, że w napadzie – dowodzonym najprawdopodobniej przez niejakiego Riordena – chodzi o coś więcej niż tylko kradzież.

Lokomotywa znacznie przyśpieszyła. Musimy iść dalej. Aby oszczędzić czas, wchodzimy na dach wagonu towarowego – potem jeszcze tylko jeden i będziemy w lokomotywie. Co dziwne, jest pusta. Czyżby napastnicy już ją opuścili? Dlaczego?

Jedno spojrzenie w dal i wiemy już, dlaczego. Przed nami słynny nowy most na Demonhead Pass. Przejrzeliśmy convoluted evil plan. Chcą wykoleić pociąg wysadzić pod pociągiem most przegrzać pociąg, aby nie miał szans wyhamować po tym, jak go opuszczą, a przed wjazdem na wysadzony już wiadukt. Nie mamy wiele czasu.

 

4
Crash

Rozdzielamy się. Mikah przebiega przez open-top wagon towarowy między częściami do steamjacków i wpada do lokomotywy, gdzie zaciąga hamulec i usiłuje wrzucić wsteczny. Sossamon i Perth cofają się wzdłuż składu, kręcąc korbami hamulców w każdym wagonie. Rozpędzony skład wtacza się na zakręt przed wiaduktem, pod wpływem prędkości wychyla się w prawo, a hamowanie niewiele daje, ponieważ jedziemy z górki. Wagony zaczynają się przechylać, popadamy w chaos, lokomotywa wyskakuje z szyn. Szarpnięcie. Prawa fizyki ulegają na moment zawieszeniu, bo wydaje nam się, że stanął czas. Ludzie z Incepcji się budzą.

*Kamera litościwie odjeżdża w bok.*

*Obowiązkowe kółko wesoło odtacza się na bok między różnymi odłamkami na gruncie.*

Lokomotywa wisi na skraju przepaści. Reszta składu, wciąż połączona, powoli zsuwa się jej śladem.

Pierwszy przychodzi do siebie Perth. Zaciąga najbliższy hamulec, pomaga Sossamon i cywilom opuścić wagon katedralny, razem ewakuują następne wagony i zaciągają hamulce. (Ale nie przed uratowaniem swojego ekwipunku z przedziału.) Mikah budzi się na ziemi nieopodal, przeczołguje się pod wagonami przechodzi platformami wagonów na drugą stronę pociągu i uruchamia leżącego na ziemi steamjacka. (Na szczęście jechał załadowany paliwem!) Pociąg zsuwa się coraz niżej, ale steamjackowi i Sossamon udaje się odłączyć ostatnie trzy wagony. Przód składu z hukiem zwala się w przepaść.

*Za każdym razem, kiedy Perth zauważa, jakie niewiarygodne mieli szczęście, że katastrofa przebiegła tak gładko – a przecież przy takim nachyleniu i prędkości pociąg powinien rozpaść się na kawałki – pojawia się chmara małych gryfów i dziobie go w łeb.*

Jesteśmy pośrodku niczego wraz z siedemdziesięcioma spanikowanymi rozbitkami. Obsługa pociągu nie stanowi żadnej pomocy. W pobliżu nie ma nawet porządnych drzew na opał. Nikt nie wie, gdzie jesteśmy. To będzie ciekawa noc.

Na horyzoncie chmura pyłu. Perth wspina się na dach, by przyjrzeć się jej źródłu. To jeźdźcy, jest ich sześciu. Zatrzymują się w oddaleniu i długo nam się przyglądają. W końcu odjeżdżają. (Bo jak długo można przyglądać się dużemu facetowi na dachu wagonu, trollce wymachującej swoim młotem na ziemi po jego prawej i niskiej chudzince z ogromnym steamjackiem po lewej? (To wszystko, oczywiście, na tle zachodzącego słońca.))

Zaznaczam, facet na dachu wcale nie jest gruby.

To będzie ciekawa noc.

 
 
 

1 Wewnątrz jest pełen czerwonego pluszu!

2 Mikah nie dostał ekwipunku na starcie. To dowód, jak ciężko mają w życiu bogacze.

3 Widzieliście, jak zmyślnie zaznaczyłem moment narodzin ducha drużyny?

View
...and so it begins
A Full Metal Fantasy Adventure for Men, Women, Gays and Straights

No to zaczynamy!
Rada podana mi przez stronę, by na każdej sesji inna osoba była odpowiedzialna za robienie notatek (outline, fajne wydarzenia, cytaty) i opisywanie przygody w logu, brzmi dobrze więc sądzę, że zastosujemy.
Pierwsza sesja to kto chętny, a jak nikt nie będzie miał odwagi, to ja się tym zajmę. Wolałbym jednak, by mnie odrobinę odciążyć, bo podczas pierwszej gry może być sporo potknięć (odpukać) i dostatecznie będę zestresowany as it is.

Zachęcam do wpisywania danych postaci w wolnej chwili i korzystania ze szkieletu tabelkowego przygotowanego przez Tygrysa. Za dodawanie motywacji postaci będzie extra credit, ale że jesteśmy na samym początku, to nie jest jeszcze absolutnie niezbędne.

Pamiętajcie, że to tylko pierwszy post organizacyjny, a przyszłe wpisy będą już stricte o kampanii. Do dyskutowania mamy swoje forum i liczę, że niedługo pojawią się tam wysokie jakościowo flejmy.

Stay awesome!

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.